To ciekawe co piszesz, ja zwracam teraz bardziej uwage na nastroje i relacje a nie na to czy ktos mowi to co SP czy cos innego (zdrada prabhuapad, tego SP nie powiedzial itd) zauwazam duzo takiego ciepla w sandze mojego guru i w innych tez niestety nie moge tego powiedziec o iskonie. czytalem o poczatkowych dniach nauczania na zachodzi SP i zauwazylem jak postepowal z ludzmi z uczniami i innymi, zebyl wyrozumialy, serdeczny, bardzo mily itd w polsce spotkalem sie z opinia ze iskon naucza "do ludzi" a inne sangi nie ( zwlaszcza NM ) ktore bardziej nauczaja do bhaktow ( "kradna bhaktow") ale faktem est ze iskon zapomnial o bhaktach zapatrujac sie w "robienie nowych" Jak jeszcze robilem sankirtan to czesto lapalem sie na tym ze umiem zagaic rozmowe, sprzdac ksiazke itd ale jak ktos byl bardziej zainteresowany to ... juz nie wiedzialam co robic bo nacisk byl na to zeby sprzedac jak najwiecej a nie aby budowac reacje. Sprzedazy sprzyja 5 minutowa rozmowa i idziesz do do nastepnej osoby, a relacje buduje sie dlugo...
Łatwiej jest zaprezentowac cos jako festiwal kultury indii niż wiedze duchowa, to taki duchowy marketing, i to robi Indradiumna M na turze, w efekcie nie ma czasu na dbanie o wielbicieli któzy pomagali tam wiel lat temu... :(
kkd
kkd
Poruszyłeś wielie punktów. Napiszę o kilku. Nauczanie ma wiele fasad. Jak Srila Prabhupada wspomina o swoich poczatkach nauczana w owczesnym Bombaju to widać że przynajmniej w jego grupie Śrila Śridhar Maharadj robił wykłądy, Śripad Mangal Maharaj zbierał pieniadze na nauczniane, Śrila Śridhara Maharaj nauczal a on sam naklanial ("reklamowal") programy. Tak to w trójkę nauczali. To były pierwsze próby nauczania Srila Prabhupada. Nauczanie na ulicy jako sankirtan ksiażkowy, czy sankirtan spiewający, czy mówienie czy pisanie są formami nauczania. Naj bardziej inensywne wg Srial Sridhara Maharaja jest pisanie bo wymaga totalnej koncentracji. Jednak nauczanie do bhaktów nie jest poprawne dlatego, że sanm Srila Prabhupada cytując 11 canot opisujące madhyama adhikari mówi że bhakta na pośrednim poziomie ma wielką wiarę w Boga i przyjaciól wśród bhaktów, jest sympatykiem niewinnych dusz ale unika ateistów. Jednak nie naucza do bhaktów. (cytatu nie pamętam - znany wers). Może masz na myśli kryszna katha jakp podstawę relacji pomiędzy bhaktami. Bo nie wyobrażam sobie miłych i spontanicznych związków pomiędzy bhaktami, ktorzy robią sobie wykłądy i nauczają siebie na wzajem. Naucza Guru, a bhakta słucha, jest przyjacielem innych pod opieką Guru-Waisznawy. Sama chęć nauczania do twojego brata duchowego jest wynikiem arogancji, chyba że on o to prosi. Nauczanie ma mjejsce tam gdzie jest posłuch. W przeciwnym wypadku nie ma krestii nauczania. Rupa Goswmai mówi, że postęp robi się tam gdzie jest towarzystwo swojego brata duchowego, który jest starszy i ma podobne zrozumienie i nastój mentalny. To jest przepływ z serca do serca a nie intelektualny. Jest pokora, jest przyjażń i jest moment, w którym ten przelew spontanicznie następuje. To co mnie niezwykle oszołomiło to to że Śrila Gurudev (Śrila Govinda Maharaj) nigdy nie dawał wykładów w takiej formie iskconowej. Po prostu mówił sympatycznie w gronie uczniów (których uważał za swoich przyjaciół i zracał sie tytułem "Prabhu") o różnych obserwacjach, wydarzeniach i wspomnieniach w kontekście duchowym. NIdgy nie korygowal i nie nauczał z wysokiego krzesła. Jest to dla mnie oszałamjające jako że kłuci się to z moim zrozumieniem czym jest Guru. Ale to była jego postawa pokory, takie nieumjejętne chowanie swojej pozycji bo to co mówił samo było oceną jego unikalnej pozycji jako paramahamsy, erudytu i vaishnawy-dżentelmena. Troszczł się o wszystko i o wszystkich. Ciekawiło go wszysko co działo się z bhaktami. A jak się coś źle działo z nimi to martwił się.
Śrila Prabhupad miał podobny nastruj ale nauczał w bardziaj oficjalny spoób. Paniętam jak Abhiram Prabhu wspominal mi o swim doświadczeniu. Kiedy był przez 4 tygodnie przy boku umjerającego Prabhupada, nie spał 4 tygodnie, jako żę czówał aby Prabhuad nie odszedł samotnie, powiedzial że Prabhupad był najbardziaj personalną osobą jaką kiedy kolwiek spotkał. Nawet jak ktoś przyszedł go dowiedzić w jego ostanich dniach to jego "Jak się masz" mialo wielkie znaczenie, Prabhupada mial kontakto z tobą poprzez głęboki wzrok w twoje oczy. Troszczł się o wszystko i o wszystkich.
A jezeli chochi o zjawisko "kredzenia bhaktów" to co byś powiedział na temat tego jak byś nauczał z ramienia swojego Gurudeva, zorganizował liczne grono zwolenników, którzy cię wspomagają i czekają na twoją kultuwację a jednocześnie ktoś z innej misji przychodzi jako gość a jak wejdzie to okazuje się że przyszedł aby przyciągnąć ich do swojej misji. Jakbyś to nazwał? Czy to jest ok? Sam Śrila Śridhara Maharaja nie pochlebiał tego. Nie polecał nigdy zakłucania wiary innych w jego imieniu. Raczej polecał bycie schronieniem dla potrzebujących. Jednak mówił że powinno się nauczać w sposób generalny. Wyższe tematy potem. Każdy ma swoją misję i swojego Guru w którego położył wiarę. Mimo to że są różne misje to nie są on tym samym. Unity in diversity. W przeciwnym wypadku mówimy tu o zjawisku "Mayavada". Różnorodność pochodzi ze świata duchowego jako podstawa wzmożonej radości Pana i dlatego żeby zaspokoić potrzeby niezliczonych jiv. Jak się popatrzy z daleka to widzi się unity (jednorodność, jeden cel jedną religję - jaiva-dharmę) ale z bliska widać diversity (różnorodność, wiele rozrywek Pana i wiele sposbów służenia Mu, nieskończoną ilość nastrojów). Jak się naprawdę rozumie to to nie ma kwestii zakłucania innych misji. Jednak ci którzy doceniają różnorodność duchową i uważają żę wszyscy powinni się przyłączyć do ich misji są hipokrytami. Tak sobie myślę.
Musiałeś być dobrym sankirtanowcem skoro miałeś takie nastawienie. Ja nigdy nie sprzedawałem dużo bo wdawałem się w rozmowy z ludzmi i kontemplacje. Mój sukces to 16 mjejsce na liscie Grudniowego Maratonu w 1990! he he...
Dandavats
Vidya